niedziela, 10 lutego 2013

Rozdzial 3



Kazdy dzien byl tak naprawde wielkim odliczaniem. Kazdy, kto Jemu sluzyl czekal, az nadejdzie czas powstania Czarnego Pana. Sam patrzylem na to obojetnie, nie zalezalo mi ani na zyciu, ani na smierci. Zbyt czesto lamano moj hart ducha i za dlugo uczono, ze jestem jedynie maszyna. Maszyna do zabijania...tylko ta Granger...

Pierwsza noc w Hogwarcie byla czyms wspanialym. Kazde dormitorium wyposazone bylo w cztery ogromne lozka, ktore wrecz kusily iloscia poduszek i miekka koldra. Na dodatek barwy Gryffindoru dodawaly otuchy i nadziei. W pokoju wspolnym, nad kominkiem, wisiala wielka, zlota glowa lwa. Swiadczyla ona o odwadze i mestwie naszego domu. Podobno odznacza nas to, ze mamy wiecej odwagi niz rozumu, ja jednak zawsze wychodzilam z zalozenia, iz jest to jedynie zawistne okreslenie ludzi, ktorzy wiele mowia, ale nic nie robia. Swoj pokoj zajmowalam z Ginny, Lavender i Hannah. Lavender niekoniecznie lubilam z racji na jej pewnego rodzaju prostactwo, wiecznie opowiadala o "przystojniakach" i zbierala zdjecia najslawniejszych chlopakow ze szkoly dzielac sie z nami jacy to oni nie sa fantastyczni. Uwielbiala swoje blond wlosy i potrafila spedzac caly poranek na czesaniu ich i ukladaniu. Do tego wiekszosc jej ubran mienila sie barwami rozu i fioletu. Hannah natomiast miala bardzo ciepla osobowosc i wraz ze mna zbierala najwyzsze noty w nauce. Czesto siedzialysmy razem nad esejami, praca szla wtedy szybciej i przyjemniej. Wizualnie rowniez bylysmy podobne, tylko jej oczy mialy barwe czystego nieba. Hannah - laska, mozliwe, ze cos w tym jest. Ginny byla minimalistka. Na stoliku obok lozka trzymala jedna fotografie calej rodziny i kosmetyczke. Wszystko zawsze ukladala w idealny sposob karcac nas czesto za balagan. Bardzo przypominala wtedy swoja mame, pania Weasley.
Pierwsze zajecia, rozpoczynajace nowy rok znajdowaly sie na pierwszym pietrze. Z racji na fakt, iz prowadzila je nowa pani profesor, wszyscy czekali na nie z nieukrywanym zaciekawieniem. Uwazano bowiem, ze Obrona Przed Czarna Magia byla przedmiotem obciazonym jakas klatwa. Co roku kazdy nauczyciel z roznych przyczyn odchodzil, wiekszosc byla omamiona moca Volemorta, niektorzy wlasnego uwielbienia. Chcialam zapytac sie Hannah jak minely jej wakacje, gdyz poprzedniego wieczoru natychmiast zasnelysmy, ale drzwi do sali zajec otworzyly sie z glosnym skrzypnieciem i pojawila sie w nich profesor Cole. Miala na sobie opinajaca posladki spodniczke do polowy ud w kolorze kruczym zwiazana w talii czarna wstazka, czerwona koszule uwydatniajaca jej pelny biust. Na nosie spoczywaly okulary, blond wlosy zwiazala w perfekcyjny kok. Gdyby nie fakt, iz wczesniej przedstawiono ja jako nowego nauczyciela moznaby uznac ja za aktorke filmow porno, co podkreslaly niebotycznie wysokie szpilki. Gestem dloni zaprosila wszystkich do sali. Wiekszosc chlopakow zapomniala o przepuszczeniu dziewczyn przodem i sliniac sie poszli za profesorka. Plec piekna natomiast mordowala kobiete wzrokiem. Zajelam miejsce na tyle, gdyz wszystkie pierwsze lawki zajeli glownie Slizgoni. Najwyrazniej bzykanie ich dziewczynek juz im nie wystarczalo.

- Witam wszystkich. - zaczela lekcje kokieteryjnym glosem. Hannah spojrzala na mnie wymownie, na co odpowiedzialam jej cynicznym usmieszkiem. -
od dzisiaj to ja bede prowadzila zajecia z Obrony. Mam nadzieje, ze wszyscy szybko znajdziemy wspolny jezyk i przyjemnie spedzimy caly rok. Na dzisiaj przygotowalam wam prosty test sprawdzajacy wasza wiedze. - po klasie rozszedl sie pomruk niezadowolenia. - Spokojnie, nie bedzie liczyl sie do ocen, chce po prostu wiedziec na jakim poziomie jestescie. W ten sposob skupimy sie na waszych najwiekszych problemach a zdolniejsze osoby beda miay szanse jeszcze bardziej rozwinac skrzydla! - usmiechnela sie uwodzicielsko ukazujac rzad idealnie bialych i rownych zebow. Kiedy odwrocila sie, aby wyjac z teczki prade jeden ze Slizgonow oblizal sie lubieznie wywolujac tym samym chichot pozostalych uczniow ze swojego domu. Ja poczulam jedynie, ze zaczyna mnie mdlic od przebywania wsrod tych ludzi. Po chwili kobieta obrocila sie w nasza strone i jednym ruchem rozczki rozeslala wszystkie prace na nasze biurka. - Powodzenia! - dodala i usiadla za wielkim, mahoniowy, biurkiem nauczycielskim pijac kawe. Natychmiast otworzylam prace i ze strachem stwierdzilam, ze pytania ulozone byly jak dla pierwszoklasisty. Zadnych bardziej zaawansowanych zaklec, wiekszosc zajmowaly wizerunki roznych postaci, ktore wystarczylo zidentyfikowac a na ostatniej stronie mielismy opisac dzialanie eliksiru wielosokowego, o ktorym wiedze posiadal kazdy dzieciak. Caly test zajal mi doslownie chwile, ale wolalam udawac, ze zastanawiam sie nad niektorymi zadaniami i pozwolic tej lekcji minac, niz przyspieszyc dalsza jej czesc. Po dziecieciu minutach prace nagle rozplynely sie w powietrzu i zmaderializowaly przed nauczycielka ukladajac w idealna wiezyczke.

- Czas minal. - odparla. - Do konca lekcji zostala jeszcze dluzsza chwila, mysle ze to dobry moment, zebym lepiej was poznala...hmmm...moze pan? - wskazala gdzies przed siebie. Popatrzylam w tym kierunku i, co bylo do przewidzenia, wskazala na Malfoya. O dziwo nie wygladal na szczegolnie zainteresowanego kobieta. Siedzial rozluzniony z zamglonym wzrokiem.

- Nie mam nic do powiedzenia. - odparl arogancko.

- Przedstaw sie chociaz. - poprosila zakladajac noge na noge, przez co spodniczka blondynki podwinela sie troche wyzej.

- Draco Malfoy. - odparl zdawkowo.

- Yhym... - mruknela tonem znawcy. - Jak oceniasz swoje umiejetnosci odnosnie obrony przed zla magia?

- Nie ma czegos takiego, jak zla magia. Jest jedynie nieodpowiednio wykorzystana. - odpowiedzial chlodno. Patrzylam na niego czysto zainteresowana. Slowa chlopaka wydawaly sie nawet madre, chociaz moja wersja tej wypowiedzi brzmialaby troche inaczej. Nie ma zlej magii, jest jedynie taka, ktorej nie powinno sie uzywac. Wzrok kobiety spoczal nagle na mnie.

- To moze teraz ktos inny. - jej ton stal sie bardziej wyniosly. - Kim jestes?

- Czlowiekiem. - wzruszylam ramionami czujac wrogosc ze strony nauczycielki.

- Niesamowite, nie domyslilabym sie tego. - zironizowala. Poczulam na sobie spojrzenie Slizgona. - Imie? Nazwisko? Posiadasz moze jakies?

- Owszem, jest na liscie obecnosci, wystarczy ze ja pani sprawdzi. - po klasie przeszedl kolejny pomruk, tym razem wszyscy juz chyba widzieli oczami wyobrazni nastepne lekcje.

- Powinnas okazywac mi wiecej szacunku, moja droga. Wszak nie masz do konca...prawdziwie magicznej krwi. - popatrzylam na nia zaskoczona.

- Bzdura. - wtracil Harry. - Hermiona jest o wiele lepszym czarodziejem niz niejeden czystokrwisty blazen.

- Slynny Harry Potter. - jej glos znow stal sie mily i uwodzicielski. Usmiechnela sie do niego cieplo i chciala cos dodac, leczo zadzwonill wielki dzwon oznajmujac koniec lekcji.

- Milego dnia, moi drodzy. - rzucila tylko wstajac i ostentacyjnie schylajac sie po pioro, ktore dziwnym trafem wypadlo jej z dloni. Zirytowana ruszylam do wyjscia z przyjaciolmi, wciaz czulam na sobie jego spojrzenie...

- Niezla ta nowa dupa. - rzucil Felix.

- No, takie nogi...kurde... - odparl Blaise rozkladajac sie na kanapie.

- Nic nie powiesz na temat nowej pani proffffesorrr, Draco? - mruknal rudy.

- Nie jaraja mnie stare laski. - zasmialem sie. - mlodsze maja sprawniejsze ciala.

- Za to ty jarasz ja. - zauwazyl Zabini. - niezle sie dzisiaj na ciebie nakrecila.

- Bredzisz. - westchnalem pragnac jedynie zasnac. Czulem zmeczenie, ostatnio moj stan zdrowia coraz szybciej sie pogarszal. Snape podawal mi jakies wzmacniajace eliksiry, jednak przynosily ulge tylko na kilka godzin. Uwazal, ze Voldemort pobiera od swoich slug energie, co oznaczalo tylko tyle, iz dzien jego chwaly byl coraz blizej.

- Szlama niezle jej pyskowala. - uslyszalem glos Felixa.

- No, ale Cole jak widac tez popiera czystosc krwi. - odezwal sie Blaise.

- Ide spac. - mruknalem jedynie i skierowalem sie do swojego dormitorium. Z racji na swoje pochodzenie posiadalem prywatny pokoj, podobnie jak Zabini i Felix. Nasze rodziny uznawane byly za najstarsze i zaslugujace na najwieksze luksusy. Tradycja przede wszystkim.

- Jestes glupkiem. - zasmiala sie. Jej oczy blyszczaly z radosci. Ja natomiast czulem, ze jakies nieznane mi cieplo rozlewa sie w klatce piersiowej. Dlon dziewczyny powedrowala do mojego policzka, dotyk tych pieknych cudow natury wprowadzila mnie w nieokielznany trans. Jedyne o czym marzylem, to dotknac jej pelnych ust. Dla mnie byla najpiekniejsza kobieta swiata, szczegolnie w kreconych, kasztanowych wlosach, ktore polyskiwaly zlotem pod wplywem promieni slonecznych. Po chwili dopiero zauwazylem, ze jestesmy na plazy. Wokol nie bylo zywej duszy, slonce ogrzewalo nas z blekitnego nieba a zolta sukienka dziewczyny przepasana wstazka i slomiany kapelusz powiewaly na wietrze. Jej policzki zarumienione byly od zbyt dlugiego przebywania na sloncu, dodawalo jej to jednak tylko uroku. - Kocham cie, Draco. - szepnela. Zblizylem swoja twarz do jej szyi. Pragnalem posmakowac tej delikatnej skory pokrytej opalenizna.  Przyciagnela mnie do siebie smiejac sie perliscie. Nagle uslyszalem grzmot. Dziewczyna opadla w moje ramiona, morze zaczelo niebezpiecznie uderzac o brzeg, niebo pochmurnialo kryjac slonce i gdzieniegdzie slychac bylo kolejne pioruny. "To koniec" - uslyszalem we wlasnej glowie. Wtem zauwazylem, ze trzymam noz w miejscu, gdzie jeszcze przed chwila bilo serce kobiety. Martwej. - Hermiona...

Obudzilem sie zalany potem. Dzien dopiero sie zaczynal i wszyscy nadal spali pograzeni gleboko w snie. Ja jednak bylem zbyt wstrzasniety, zeby moc znow zajac poprzednia pozycje. Jedyne, co widzialem przed oczami to chlodne oblicze martwej Granger, mieszajace sie z radoscia, ktora pragnalem znow ujrzec w jej oczach. Bylo to dla mnie cos zupelnie nowego...nowego i niebezpiecznego, bo to tylko szlama...

2 komentarze:

  1. Hmm... Spojrzenie z innej strony ^^
    podoba mi się, to że piszesz głównie z perspektywy Draco, dzięki temu, Twój blog jest inny :)
    Przeczytałam pierwsze trzy rozdziały jednym tchem i już czekam na kolejne. Na pewno będę często zaglądać.
    Życzę dużo weny,
    Joni

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje, mam juz kilka rozdzialow zapisanych w notatniku. Myslalam, ze raczej nikt nie zauwazy tego bloga, wiec jestem pozytywnie zaskoczona. :)

    OdpowiedzUsuń